Jak przygotować się na dłuższą jazdę rowerem?

1 September 2021

Co sprawdzić przed trasą? O czym pamiętać wybierając się na rower? Na te i inne ważne pytania, dla początkujących rowerzystów, odpowiada kolarz amator, który przejechał już tysiące kilometrów na dwóch kółkach. Zobaczcie jak bezpiecznie, zakochać się w rowerze!

Miłość na dystans!

Warto pokochać rower. Powodów jest tyle, że można o nich napisać niejedną książkę. By jednak zaiskrzyło między nami i bicyklem, musimy dobrze przygotować się do drogi. Krótkie trasy, to nie problem. Gorzej, jeśli wyjedziemy daleko poza dom i wrócimy niezadowoleni z tej przygody.

  • „Jacek, co robisz w ten weekend?” – zapytałem kiedyś, mieszkającego w Poznaniu, Jacka Glinę.
  • „Jadę do Warszawy” – odpowiedział.
  • „Ja za tydzień też” – zareagowałem entuzjastycznie.
  • „Ale ja rowerem” – tak po prostu odparł Jacek.

Ta historia krótkiej i prawdziwej rozmowy, to jednocześnie inspiracja do tego wywiadu. Bo jeśli ktoś w taką trasę wybiera się na dwóch zamiast na czterech kółkach, musi wiedzieć co czyni! Jacek Glina jest kolarzem amatorem, zawodnikiem Rybczyński-Bikes Remmers Team, który brał udział i to z sukcesem, w wyścigach rowerowych mających (uwaga) setki kilometrów. Dlatego to właśnie Jego zapytałem o to, jak zwykły żółtodziób rowerowy ma się przygotować do dłuższych tras!

Paweł Marciniak:
Jaka trasa, dla początkującego lub trochę jeżdżącego rowerzysty to trasa na tyle długa, że trzeba lepiej się do niej przygotować, a nie po prostu wsiąść na rower?

Jacek Glina:
Dla niektórych dystans 30 km zrobiony na raz będzie długim, dla innych ta granica będzie znacznie wyższa. Z własnego doświadczenia wiem, że kiedy pokocha się rower i kolarstwo ten próg sukcesywnie przesuwa się w górę, bo kiedy sam rozpoczynałem przygodę z tą dyscypliną dystans wspomnianych 30 km był naprawdę długą trasą, jednak po 14 latach „pedałowania” wiele się zmieniło.

Jak zaznacza Jacek, trudno jest na początek określić długość optymalnej dla nas trasy rowerowej. To kwestia wielu czynników. Te zależne od nas, to choćby nasza kondycja. Te nie zawsze zależne, to na przykład nasz rower. Ale kilkanaście kilometrów dla poczatkującego rowerzysty powinno być dobrym wyzwaniem. Warto przed taką trasą skorzystać z porad tych, którzy wiedzą co mówią!

Cztery zasady na dwa kółka!

Jacek Glina:

Sprzęt to podstawa… Trasy na rower szosowy, to nie to samo co MTB i oczywiście odwrotnie. Wybór drogi i właściwego roweru do niej, to podstawa. Na rynku są dostępne rowery uniwersalne jak trekkingowe czy crossowe, które sprawdzą się na asfalcie i w delikatnym terenie dla amatorów. Za to wypożyczenie roweru miejskiego, o którego nikt nie dba, który stoi czasem na deszczu, może okazać się mordęgą! Dlatego przygotowanie sprzętu przed trasą to konieczność.

Pamiętajmy, że pogoda, może mieć znaczący wpływ na odczuwanie długości trasy, choć ona, ani nam nie wydłuży kilometrów, ani ich nie skróci. Inaczej będziemy odczuwać 10 km jadąc z wiatrem, a inaczej pod wiatr! Dlatego sam, planując trening i trasę sprawdzam często kierunek wiatru (oraz ryzyko opadów czy innych anomalii), wtedy mogę mentalnie się nastawić na to, że w niektórych etapach będzie ciężej, że gdzieś tam mogę zmoknąć – zdarzały mi się zawody, podczas których tak wiało, że nawet jadąc z górki musiałem pedałować ile sił, aby w ogóle poruszać się do przodu…

Wybór terenu ma przełożenie na odczuwanie dystansu. Ważne są choćby zmiany wysokości. Poza tym, inne prędkości osiąga się w lesie, a inne na asfalcie. Korzenie, kamienie, dziury powodują, że średnia prędkość jest mniejsza a nasze zmęczenie większe. Sprawdźmy to przed wyjazdem.

I na koniec trochę z przymrużeniem oka: Tak, pupa może boleć! Mnie też czasem boli po przejechaniu dłuższego dystansu, albo po jakiejś dłuższej przerwie – tego nie unikniemy i na to musimy się mentalnie przygotować 😉

Porad nigdy za mało!

Paweł:
A co z Twojego doświadczenia grozi rowerzyście, który niedobrze przygotuje się do dłuższej trasy?

Jacek:
Jeśli zaplanowana wycieczka rowerowa okaże się fizycznym koszmarem, bo dystansowo porwaliśmy się z motyką na słońce, a nasza forma jest daleka od dobrej, to nieunikniona po drodze będzie nasza frustracja, złość czy nerwowość spowodowana zmęczeniem. Dlatego wykorzystam tutaj przysłowie „mierzmy siły na zamiary”.

Jeśli zdarzy Wam się taka sytuacja, nie zniechęcajcie się! Wsiądźcie na rower za dwa dni, wybierzcie inną trasę, krótszą i bawcie się i czujcie dumę, że pokonujecie siebie. I znowu z przymrużeniem oka… pamiętajcie, że w końcu pupa się przyzwyczai i nie będzie boleć.

Paweł:
Co zabrać ze sobą w podróż? Jakiś poradnik, by nie brać za dużo lub co gorsza, by nie zapomnieć o czym?

Jacek:
Chciałbym odpowiedzieć, jak w poradnikach przed kolonią dla dzieci, że na rower należy zabrać ze sobą dobry humor, ale jest tego trochę więcej!

Na początku odwołam się do ustawy Prawo o ruchu drogowym, które w przypadku wyposażenia roweru jasno określa i dba tym samym o nasze bezpieczeństwo: „pojazd uczestniczący w ruchu ma być tak zbudowany, wyposażony i utrzymany, aby korzystanie z niego nie zagrażało bezpieczeństwu osób nim jadących lub innych uczestników ruchu, nie naruszało porządku ruchu na drodze i nie narażało kogokolwiek na szkodę”.

Rower powinien być wyposażony:
  • z przodu – w co najmniej jedno światło pozycyjne barwy białej lub żółtej selektywnej (może być migające);
  • z tyłu – w co najmniej jedno światło odblaskowe barwy czerwonej o kształcie innym niż trójkąt oraz w co najmniej jedno światło pozycyjne barwy czerwonej (może być migające);
  • w co najmniej jeden skutecznie działający hamulec;
  • w dzwonek lub inny sygnał ostrzegawczy o nieprzeraźliwym dźwięku.

Ale jest jeszcze jedna rzecz, bez której nie wsiadam na rower! Zawsze, i to zawsze, zakładam kask na głowę. Niezależnie, czy jadę pięciokilometrową trasę do domu rodzinnego czy do mojego brata rowerem z Poznania do Warszawy!

Przed wyruszeniem w trasę zawsze powinno się też sprawdzić ciśnienie w oponach. Dobre ciśnienie to łatwiejsza jazda na rowerze! Prawidłowe ciśnienie dętek rowerowych wyrażone w Barach, opisane jest na oponach roweru i różni się w zależności od jego rodzaju. Można je skontrolować na urządzeniach, które znajdziecie na każdej stacji paliw. Tam też można łatwo dopompować dętki.

Paweł:
A co ładujemy dla plecaka?

Jacek:
Odwołując się do własnego doświadczenia, jadąc na rower (niezależnie od dystansu, trasy i celu) zawsze zabieram ze sobą zapasową dętkę, pompkę, łyżki do wymiany dętki, koc NRC, naładowany telefon, drobną gotówkę i karę płatniczą, aby móc po drodze uzupełnić bidony i kupić we wsiowej piekarni drożdżówkę czy coś do jedzenia. Zawsze mam ze sobą również podpisaną zgodę na pobranie organów w przypadku mojej śmierci. Wybierając się w dalekie trasy, jak wspomniana trasa Poznań – Warszawa, zabieram ze sobą również power banka, podstawową apteczkę i coś przeciwdeszczowego. To wszystko mieści się nawet w torbie pod siodłem.



Witaj na stronie Klubu Sportowego Orion Poznań. Dzielimy się tu naszą pasją do aktywnego trybu życia. Mówimy o zdrowiu, odżywianiu i różnych dyscyplinach sportowych oraz pokazujemy jak działa nasz Klub!

Jeśli chcesz się z nami skontaktować napisz do nas przez nasze kanały społecznościowe!





Stowarzyszenie Klub Sportowy ORION,
zarejestrowane dnia 06.07.2021
KRS 0000909878
NIP 7792528340
REGON 389378375